SarimOxford
Nieśmiały

Wiek: 26 Dołączył: 17 Sty 2008 Posty: 10
|
Wysłany: Nie Sty 20, 2008 10:45 pm
|
|
|
Jesli kogos obchodzi temat Goloty oto tekst jedno chlopaczka ktory sie wypowiedzial na temat calego zycia bokserskiego Andrzeja na jednym z forum bokserskich.To zostalo napisane po walce wczorajszej z Mollym,ktora wygral.Wielu sie zastanawia czy dalej powinnien walczyc itd.Oto ten tekst:
PostWysłany: Today, at 21:20:57 Temat postu:
hanysiak napisał:
Dies napisał:
Gdyby Gołota teraz zakończył karierę, to zmazał by wiele plam.
Pokonał przecież swojego DEMONA- pierwszych rund...
To zdanie mowi wszystko.Niektorzy kibice Goloty i znawcy boksu, uwazaja ze ma on na swoim koncie bokserskim jakies "plamy".Moge sie domyslac,ze chodzi o szybkie przegrane,tak jakby tylko on przegrywal przez nokaut,bo Lewis czy Tyson nie przegrali w ten sposob.. Confused
''Tu chodzi o coś innego.
Andrzej rozbudzał w większości rodaków duże oczekiwania. "Ostatnia nadzieja białych" itd.
Czy ktos nazwie to plamy czy inaczej to inna sprawa. Prawda jest taka, że wielkie oczekiwania zostały brutalnie skonfrontowane z rzeczywistością negatywną. Czyli potencjał się nie ziszczał we wszystkich wynikach. Wręcz odwrotnie, niektóre porażki były sromotne czy kontrowersyjne i na podstawie ich część ludzi zaczęła w ogóle powątpiewać czy Gołota nadaje się do boksu. Inni nawet stwierdzali, że nigdy się nie nadawał czy że był "kiepski".
A to kwestia psychiki i środowiska które eksploatowało Gołotę, nie licząc się z tym co dla niego było by dobre. Dlatego Andrzej mówił, że nienawidzi boksu. Tu nie chodziło o sport, ale o kulisy i cały ten cyrk. Wszyscy ciągle sie spieszyli powtarzając, że to ostania szansa.
To on nadstawiał swoją twarz, a inni wokół popychali go w stronę własnych interesów. On był obcy na obcej ziemi, w mieszany w sprawy olbrzymich pieniędzy- młody chłopak z Polski. Nie udźwignął tego. Kulisy nie były kolorowe. Są sprawy o których mało kto wie.
Dobrze, że ludzie z obozu Bowe'a nie odstrzelili Gołoty. A jak najbardziej były takie zagrożenia. Co tu zresztą gadać.
Potem z wielkich oczekiwań powstały pretensje, rozżalenie czy wrogość.
Gołoty nie można oceniać tylko na podstawie wyników boxrec.
Tak samo nie można tylko na podstawie przegranych- najczęściej z własnej winny- tj. psychiki która podświadomie nie godziła się na okoliczności.
Dzisiaj psychika nie nawaliła. To był prawdziwy wojownik, który wbrew wiekowi i własnym niemożnością parł do przodu- więc po części zrehabilitował się za wcześniejsze "pękanie woli" i udowodnił, że jak bardzo chce, to bierze to. Mimo przeciwności, kontuzji itd.
Przecież poza Lewisem, to moim zdaniem mógł wygrać te przegrane walki- tzn. były w jego zasięgu. Lewis rozegrał to po mistrzowsku. Może gdyby...- ale to nie ważne. Napewno mógł stoczyć równorzędny pojedynek z Lenoxem- ale nie wtedy. Nie był na to gotowy by walczyć po kolei ciężkie walki z pięściarzami z "czołówki wszechczasów" (Bowe, Lewis)
Teraz Andrzej walczy głównie dla siebie. Wszyscy wokół mówią mu by przestał. Za dużo wcześniej słuchał się "doradców". Niech sam podejmuje decyzje, bo tylko wtedy jego wola będzie autonomiczna i konsekwentna.
Oczywiście fizycznie to już teraz jest cząstka Gołoty 95/96. Ale psychicznie to w końcu jest w domu i robi to co chce.
Dla mnie nie ważne czy zostanie jeszcze mistrzem.
Zasłużył na szacunek i podziw.
Ten facet to wielki i nie do końca spełniony talent.
Dlatego ciężej przyjąć szybkie porażki.
Bonin na przykład szybko przegrał z Haye. Ale nikt już o tym nie gada, bo oczekiwania były niewielkie.'' |
|